Posty

#20 Będzie dmuchanie.

- Po chuj to wszystko? - zapytałam roztrzęsiona z nerwów. - Wydzwaniam do ciebie od wczoraj. Dzięki bogu jest dziewiąta rano. - Po prostu chciałem pobyć z dala od telefonu, byłem na dobrym melanżu. - Byłem na dobrym melanżu. Byłem-na-dobrym-melanżu. Ty tak serio? Tylko tyle masz mi do powiedzenia? - Chyba mogę wyjść z domu. - wrzasnął. Był pijany. Koleżanki go doprawiły, a później wsadziły do taksówki. Niestety włączył się również agresor. - Jutro wyjeżdżasz na koncert, na Pomorze. Tak chcesz się pożegnać? Znudziło ci się dwa miesiące w monogamii? - To jedź. Nawet dziś. - O co ci chodzi? - O nic. Idź stąd! - Co ty powiedziałeś?! - To co słyszałaś. - wybełkotał. - Jestem najebany, chce spać i obudzić się jutro bez kaca. - Jesteś żałosny. Po co ja w ogóle z tobą rozmawiam? - Wyjdź. Odwróciłam się w stronę drzwi wyjściowych i już prawie przekroczyłam próg, kiedy z łazienki wyszła naga blondynka. Bez ubrań. I na mój widok zapiszczała jakby obdzierali ją ze skóry. Wybiegłam z m...

#19 Zbyt wiele ode mnie wymagasz

,,Wiele myślałem ostatnio i próbowałem naprawić to co między nami. Czuję, że powoli się oddalasz nie biorąc mnie ze sobą. Jeśli wszystkie lata znaczą tyle co nic, z tak niejasną przyszłością... Czy to po to było to wszystko?'' No tak. Zapomniałam, że Grzegorz ma mojego mejla. Doskonale wie, że siedzę po nocach na laptopie. I wysłał do mnie wiadomość, która jest niczym innym jak tekstem piosenki. Poeta XXI wieku - kiedy brakuje ci słów, podpierdol cudze. Nie mniej jednak czułam się osaczona. Kupiłam mieszkanie, zaprzyjaźniłam się z kilkoma osobami, trochę tańczę dla odstresowania i wydawało mi się, że wszystko się układa, choć ciągle poszukuję pracy. Wiedziałam, że o swoich problemach będę mogła pogadać z Możdżonem. Wprosiła mi się pierdoła do mieszkania razem ze swoją Hanią. Ona śpi, a on dokańcza ze mną butelkę nalewki. A raczej ja piję, a on raczy się wodą z cytryną. Pieprzony abstynent, nic się nie zmienia. - Gregor zwariował. Nachodzi cię. To podchodzi pod paragraf. Uwie...

#18 Ja nienawidzę mężczyzn.

Nigdy nie myślałem, że dorośniemy. Może dalej jesteśmy młodzi, może zawsze będziemy patrzeć w przeszłość i myśleć, że było lepiej niż nam się wydawało. Może to są momenty, może przegapiłem to o czym one były. Bałem się przyszłości, myśląc o przeszłości, przegapiając teraźniejszość. Luty 2014 - Pali się! Wołanie babci rozległo się w całym domu. Wszyscy zaczęli wybiegać. Ale to ja miałam największy problem żeby wydostać się z pożaru. Każdemu udało się jakimś cudem uciec. Bez szwanku. Ale mój pokój znajdował się na samej górze, na końcu korytarza. Ogień zdążył się rozprzestrzenić. Ostatnie co pamiętam to widok strażaka, który wbiegł do zadymionego pokoju i wyniósł mnie na plecach. * Babcia i dziadek po tygodniu od pożaru odwiedzili mnie w szpitalu. Oczywiście robili to codziennie, ale dopiero teraz powiedzieli o swoich planach na najbliższy czas. - Madziu. Wszyscy chcemy wrócić do Polski. - Naprawdę? Dlaczego się poddajecie? - zapytałam, bo modliłam się, żeby nie mówili p...

#17 Jesteś za stara, żeby chować się przed przeszłością

- Chcę tu zostać. - powiedziałam niemal szeptem, kiedy babcia i dziadek stanęli w drzwiach. Niestety, po osiemnastu godzinach podróży nie miałam sił, żeby choć trochę podnieść głos. - Meeegi. - rozczulił się dziadek i przytulił mnie z całej siły. Babcia głaskała mnie po włosach, wujek z ciocią i kuzynem poszli rozpakowywać bagaże. - Będę sprzątać, gotować, prać... Potrzebuje tylko miejsca, kawałek swojej przestrzeni... Mogę mieszkać na podłodze, obojętnie! Ja znajdę pracę, przyniosę coś do domu, na pewno. Poza tym, mam swoje oszczędności. Będę płacić! - Dziecko, jakie pieniądze? Byłam wyczerpana. Życiem. Wymęczył mnie wypijany w ilościach sporych alkohol i brak snu. Non stop szukanie ulgi w alkoholu.  Cztery razy w tygodniu. Zdawałam sobie sprawę z tego, że nie wyglądam dobrze. O samopoczuciu nie wspominając. Usiadłam na krześle w jadalni. Dziadkowie przykucnęli obok patrząc na siebie w zdezorientowaniu. Babcia przerwała niezręczną ciszę. - Zjesz trochę pierogów? Rozpłakałam ...

#16 Zrobiłem ci straszne świństwo

Przegraliśmy. Stałam jak kołek tuż za bandami reklamowymi. I płakaliśmy wszyscy. I ja i oni. - Idź tam. Nie możesz się gniewać tylko i wyłącznie dlatego, że już z nimi nie pracujesz. Pożałowałam, że Faustyna wyciągnęła mnie do Londynu na mecze i załatwiła bilety, chociaż to ja bez problemu mogłam to zrobić. Nie spodziewałam się, że dziś zastanę taki obraz. Co się stało? Dlaczego upadli? Z tak dobrej formy wypaść z gry o najwyższe cele, gdzie było się pewniakiem? Przebiłam się przez tłum dziennikarzy i zauważona przez mojego byłego szefa przemknęłam do strefy sztabu. Chciałam zapytać, co poszło nie tak i gdzie popełnili błąd, ale widząc ich pospuszczane głowy - odpuściłam. Poczułam się jednością. Częścią tego składu. Bo przecież ciągle nią byłam. Nawet jeżeli nie miałam na sobie biało-czerwonej koszulki. - Drogi sztabie... - odezwał się doktor. - Chyba wypada nam do nich iść. Nawet ten człowiek powątpiewał. Nie wiedział, czy jest sens wyjść zza ławki do tych, którzy o swoje marzenia...