#11 Ewidentnie najlepszy przyjaciel.
- Madzia, ale zaczekaj! - biegł za mną Zbyszek krzycząc na cały korytarz i trącając Fińskich zawodników. - Twoje miejsce jest jakieś sto kilometrów ode mnie. Odejdź. - No ale czekaj, no! - Bartman. Ja narazie ostrzegam, ale za chwilę normalnie ci wpieprzę. - Ale ja mam do ciebie interes! - A wiesz ty co? Pocałuj mnie w interes, kretynie! Boże. I jakby Bartmana było mało, to jeszcze jeden niechciany osobnik wyskoczył, jak Kurek z konopii. - Hej, szukam Kuby? - raczej zapytał niż stwierdził. - To szukasz go w końcu czy nie? - Nie szukam. - Tylko co? - Tylko coś musiałem powiedzieć. - To wystarczyło zakończyć na powitaniu. Zamknęłam się w pokoju Wołkowyckiego, pozostawiając obydwu w zdezorientowaniu. Ale co miałam zrobić? Od samego patrzenia na parszywego Bartmana robi mi się niedobrze, a Kurek będzie teraz odpierdalał jak cyrkowiec. A niby normalności chciał. - MARCIN? A CO TY TU ROBISZ? - Czekam na Andrzejka. A Ty co tu robisz? - Chowam się. - A. - odparł inteligentnie,...