#16 Zrobiłem ci straszne świństwo
Przegraliśmy. Stałam jak kołek tuż za bandami reklamowymi. I płakaliśmy wszyscy. I ja i oni. - Idź tam. Nie możesz się gniewać tylko i wyłącznie dlatego, że już z nimi nie pracujesz. Pożałowałam, że Faustyna wyciągnęła mnie do Londynu na mecze i załatwiła bilety, chociaż to ja bez problemu mogłam to zrobić. Nie spodziewałam się, że dziś zastanę taki obraz. Co się stało? Dlaczego upadli? Z tak dobrej formy wypaść z gry o najwyższe cele, gdzie było się pewniakiem? Przebiłam się przez tłum dziennikarzy i zauważona przez mojego byłego szefa przemknęłam do strefy sztabu. Chciałam zapytać, co poszło nie tak i gdzie popełnili błąd, ale widząc ich pospuszczane głowy - odpuściłam. Poczułam się jednością. Częścią tego składu. Bo przecież ciągle nią byłam. Nawet jeżeli nie miałam na sobie biało-czerwonej koszulki. - Drogi sztabie... - odezwał się doktor. - Chyba wypada nam do nich iść. Nawet ten człowiek powątpiewał. Nie wiedział, czy jest sens wyjść zza ławki do tych, którzy o swoje marzenia...